zapachniały hiacynty intymnie
mogę tobie to samo co ty mnie
mogę sobie przypomnieć nas nawet
i odpłacić sonetem wet za wet
wielbić uda strzeliste jak thuje
w metaforach opiewać bez tchu je
pisać same łagodne haiku
nie używać w nich słów na cha i ku
ale wolę pobrykać jak ogier
znając twoją niestałość i do gier
predylekcję wytarzać się w życie
razem z tobą słowiki kraść i cię
prosić byś je zbudziła gdy posną
moja wiosno zacałuj mnie wiosną
na polanie w łopianie konkretnie
przestań chować się za kwietnie pletnie
jutro może nas nie być tak mniemam
że nie kochać cię czasu już nie mam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz