ciepłych zórz różańcowych skoroświty nizam
struchlałymi palcami po kres prześcieradła
chwytam zwinne jaszczurki tropikalnych dreszczy
jeszcze tyle przed nami do utraty zmysłów
tyle śnień bez powrotu do rzeczywistości
jakbym w ciebie nie wnikał
tyle śnień bez powrotu do rzeczywistości
jakbym w ciebie nie wnikał
dotykiem językiem gestem niedokonanym
urwanym oddechem
jakbym świata nie dzielił na przed i po tobie
mnożąc przez nieskończoność odmierzanych sekund
nigdy nie będziesz bliższa
odkąd ciebie nie ma
mnożąc przez nieskończoność odmierzanych sekund
nigdy nie będziesz bliższa
odkąd ciebie nie ma
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz