Na odległość tęsknoty
Wspominają dalekie lotniska
Poczekalnie dworcowe
Wielkie hale przylotów
Odwiedzają i śpią na walizkach
Sny się snują jak widma
Mają płetwy bądź skrzydła
Piją wodę lub łapią powietrze
Uwolnione od ludzi
Wolą ludzi nie trudzić
Chcą na miejscu czekania być pierwsze
Jeszcze tylko godzina
I rodzina z Berlina
Z pośpiesznego wysiądzie na trzecim
Po następnej godzinie
Przyśnią się na Brooklynie
Nie do wiary jak szybko sen zleci
Są też tacy co nie śnią
Rozdzieleni przedwcześnie
Patrzą w sufit łykają Ibuprom
Choćby byli za rogiem
Żyć i spać już nie mogą
Ani wczoraj ni dzisiaj ni jutro
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz