Po co zawracać kijem Wisłę?
Myślałem- wreszcie sam się wyśpię.
Ale szukałem cię pod kocem
jak stary dureń przez pół nocy.
(Cztery godziny, mówiąc ściśle.)
Nad ranem płytki sen mnie splątał.
(Konkretnie za dwadzieścia piąta.)
W tym śnie prześnionym, półprzytomnym,
pytałem kiedy wrócisz do mnie.
Budzik zadzwonił przed dziewiątą.
Nie wiem o której słońce wzeszło.
W lustrze po tobie pusta przeszłość
odbija ciszę wielokrotnie.
Nie wiem, jak długo stoję w oknie.
Godzinę już, czy tylko wieczność?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz