to była taka baba noc
co się rekrutom dłuży
kiedy w koszarach z żaru drżąc
czekają końca służby
jeden czerwoną szminkę śnił
drugi kochankę smagłą
ktoś inny tęskniąc z całych sił
poplamił prześcieradło
krople spadały z mokrych gwiazd
na pola i odłogi
wioski tuliły się do miast
jeleniom rosły rogi
z gorąca dyszał biały miś
do wielkiej niedźwiedzicy
dziewice mdlały częściej niż
można byłoby zliczyć
aż księżyc zaklął kurka szadź!
za chwilę będzie rano
i wszyscy poszli grzesznie spać
skazani na babanoc
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz