poniedziałek, 6 marca 2017

Pan C.

w lustrze zazwyczaj bywa starszy
czasem widuje złotą bramę
wyrusza wtedy z mapą zmarszczek
w podróże wielce egzotyczne

je przed wyprawą dietetycznie
bez towarzystwa apetytu
potem rozgrzewa się przy kawie
wlewając w żyły elektryczność

w salonie ma wehikuł marzeń
panoramiczny kosmos plazmy
złączony z mechaniczną bieżnią
w intymne ciepłe uniwersum

czas biegnie dołem górą przestrzeń
unosząc go nad hipocentrum
codziennych wstrząsów tektonicznych
i sytuując w pępku świata

myślami błądząc po mieszkaniu
strzepuje kurz ze starych książek
dzisiaj przeczyta wiersz Herberta
z właściwą sobie interpunkcją

potem zapisze go w dzienniku
ładniej i mądrzej rzecz ujmując
i wtuli głowę w sen poduszki
pan C. w podróży nieskończonej 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz