Witam Cię miły Czytelniku w moim prywatnym zbezczelniku. Ten dziennik zabierze Cię w świat zbereźny i bezczelny. Bez trzymanki, cenzury i sensu...
piątek, 8 kwietnia 2016
niebo poetów
gdzieś w niebie jest ogród poetów
wersami zielone bezkresy
gdzie pośród trochejów i jambów
cwałują we śnie anapesty
tam amfibrachami tryskają
spienione pomysłem sonety
bielinkiem motyle się pylą
wzlatując w cudowną harmonię
a rymy wstydliwie łopianem
zarosły pobrzeża strumieni
gdzie suszą skrzydełka z papieru
pokorne i kruche haiku
tam klasyk przycina żywopłot
oniryk podlewa maciejkę
a madrygaliści skupieni
wciąż pielą komosę i mlecz
nie mogą im pomóc przeklęci
skazani przez siebie na piekło
ciosania przez wieczność mozolnie
kamieni na strofy banalne
choć im nieskończenie daleko
do leśnych cierpliwych pająków
układających znaczenia
w swój opus vermiculatum.
to przecież słyszeli że kiedyś
podobno na mgnienie poezji
uchyli się furtka ogrodu
i wszyscy będą zbawieni
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz