Za domem, gdzie strumyk i łączka,
goniła Monisia zajączka.
Zajączek po trawie pomykał,
i to się pojawiał, to znikał.
Raz nawet, jak złoty motylek,
dziewczynce wpadł w ręce na chwilę.
Lecz wkrótce nie było tam nic.
bo znowu gdzieś kicał, kic kic!
Lecz kiedy na moment znów przysiadł,
dostrzegła zdziwiona Monisia
że troszkę wygląda inaczej,
niż zając i nie jest nim raczej.
Bo tylko odbiciem był słonka!
Więc nie miał on ani ogonka,
ni wąsów czy choćby futerka.
Figlarny zajączek z lusterka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz