piątek, 12 lutego 2016

Podróże wicehrabiego Ricardo de Blagi

Tam, gdzie miasto jest słynne Malaga,
z przygodami różnymi się zmaga,
żądny sławy i pochwał
wielki łgarz i samochwał,
wicehrabia Ricardo de Blaga.

Rzekł de Blaga - Zjem melbę na Elbie,
po śniadaniu, bo melbę wprost wielbię!
I w kierunku plaż Elby 
się wystrzelił ze strzelby,
lecz niecelnie, gdyż zdrzemnął się w strzelbie .

Mógł za cel obrać większą Andorę,
lecz się uniósł szlacheckim honorem.
Na nim lecąc, jak orzeł,
przebył góry i morze,
okrywając się wielkim splendorem.

Gdy się znalazł nasz zuch w Hondurasie
zbadać chciał, czy się da cofnąć w czasie
i tak długo biegł w tył,
że nikt nie wie, czy był,
w Hondurasie, więc stwierdził, że da się.

Tak się cofnął na Wyspę Samoa,
gdzie opisał, jak wielki wąż boa,
najdziwniejszy na świecie
pożarł siebie dwie trzecie
zostawiając w efekcie samo "a".

Potem zwiedzał przez rok Gwatemalę,
gdzie miał przygód niezwykłych sto, ale
los go rzucił do Bissau
i tych przygód nie spisał,
toteż o nich nie wiemy dziś wcale.

Stamtąd leciał w kierunku Tortugi
uczepiony ogona papugi.
Nagły sztorm zwiał papugę
razem z nim za Tortugę.
Bez papugi pofrunął raz drugi.


Wylądował w pobliżu Grenady,
gdzie obległy go zbójców gromady
przezywając nieładnie.
Więc otoczył ich snadnie
w pojedynkę. Bez cienia przesady.

Po czym zbójom rzekł dzielny Ricardo -
Teraz zwiążę was jedną kokardą,
a gdy który się ruszy-
temu natrę ja uszy
najostrzejszą chrzanową musztardą!

Tak uporał się hrabia z tą plagą
zapewniając na koniec z powagą -
Niech wie cała Malaga,
jakem mężny de Blaga,
że to wszystko jest prawdą, nie blagą! 








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz