Dawno temu w Kampinosie,
żyło grzecznych łosi osiem,
a do tego mały łoś,
który często wpadał w złość
i ogólnie był nie w sosie.
Boso biegał wciąż po rosie
zamiast "proszę" mówił "prosię",
w nocy nie spał, nie chciał jeść,
a gdy nawet mówił "cześć!",
to z pretensją zawsze w głosie.
Pomyślały grzeczne łosie:
"Może by tak przydało się
zbadać malca, czy nasz zuch,
czasem nie ma w nosie much?
Wszak nie może mieć nas w nosie".
I szepnęły mu do ucha:
"Dobrze rady jest posłuchać.
Kichnij mocno raz na głos,
a gdy już odetkasz nos,
wytrzyj chustką go do sucha."
A ponieważ łoś nasz słodki
do kichania miał ciągotki
kichnął głośno w mig "a psik!"
i natychmiast problem znikł.
Muchy w nosie? To są plotki!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz