Żonie Mietka z ulicy Łokietka
dziś przyśniła się pyszna bagietka.
Nie wytrzyma i schrupie...
Sny nad ranem są głupie
i boleśnie się kończą dla Mietka.
Witam Cię miły Czytelniku w moim prywatnym zbezczelniku. Ten dziennik zabierze Cię w świat zbereźny i bezczelny. Bez trzymanki, cenzury i sensu...
Żonie Mietka z ulicy Łokietka
dziś przyśniła się pyszna bagietka.
Nie wytrzyma i schrupie...
Sny nad ranem są głupie
i boleśnie się kończą dla Mietka.
...miła moja
znów mi się śniłaś
czeka mnie trudny dzień
zbudziłem się
wybacz miła
to nie był dobry sen
w nim widziałaś mnie z inną
wiem że dobrze ją znasz
tak się śnić nie powinno
na jawie innego masz
a ja inną no i co z tego
w śnie nie powinno tak być
dzisiaj przyśnij mi się bez niego
on nie musi cię śnić...
nie wiem gdzie niosą mnie oceany
z astronomii oblałem test
gdzieś tam pewnie są lądy nieznane
"navigare necesse est"
różne świecą im gwiazdy polarne
krzyż południa inny tam jest
moja podróż nie pójdzie na marne
"navigare necesse est"
bezsensowny dla wielu gest
dla mnie nową stanowi promesę
"navigare necesse est"
gdy "vivere non est necesse"
zanim port mój porośnie rdest
nim dżdżownice sobą nacieszę
"navigare necesse est"
tam "vivere non est necesse"
dokąd świat mój nie skończy się nagle
będę śpiewał że jest the best
patrzył w gwiazdy i wiatr łapał w żagle
"navigare necesse est"
*navigare necesse est, vivere non est necesse Plutarch
Według pana Mariana z wsi Wici
feminatyw jest dobry, gdy chwyci.
Weźmy słomkę do picia.
Drugą formą użycia
i to lepszą, jest "słomek do pici."
Introwertyk z więzienia w Kordobie
wyszedł wolny zaledwie po dobie
przyrzekając sędziemu
że nie będzie problemu
z resztą kary, gdyż zamknie się w sobie.
Pewien baca spod Niżnych Sromowiec,
nie odróżnił goprowca od owiec.
Wstyd na całe Sromowce.
Rozbeczały się owce.
Baca pije i milczy goprowiec.
Szef drogowców, pan Darek z Rozłogi,
już na samo wspomnienie drży z trwogi.
To był napad. Pan Darek
stracił kilka piaskarek.
W biały dzień śnieg napadał na drogi.
małe miasteczka zimą
wdychają czas przez szyby
uwalniają kominem
parowane westchnienia
małym miasteczkom zimy
dają do zrozumienia
że będzie to co będzie
trzeba cierpliwie czekać
nocą zwinąć się w kłębek
w dzień rozprostować nogi
przejść się spotkać człowieka
który powie dzień dobry
w dobre słowo uwierzyć
nie zaczynać dnia sprzeczką
i da się w jakoś przeżyć
a nawet troszkę lepiej
zimą w małym miasteczku
jest cieplej
pytasz o obowiązki nie mam żadnych przeto
dociekasz - co cię trzyma w ojczyźnie poeto
skoro wolnym się mienisz co cię tutaj więzi
gdzie słowo mało znaczy odpowiadam - język
on jest moją ojczyzną matczyzną rodakiem
zawsze był moją polską ja jego polakiem
mój patriotyzm osobny dziwne me zasady
żadnej władzy nade mną bo ja nie mam władzy
nad słońce wiatr i źródło które bije z ziemi
ile bym z niego nie pił zawsze mam pragnienie
Pan Antoni na spacer Plantami
chadza gdy chce pomarzyć czasami
że blask sławy już blisko.
Marznie mżawka. Jest ślisko.
Zaraz czeka go taniec z gwiazdami.