Swój autograf poeta z San Diego
złoży wam dwudziestego trzeciego
stycznia i nigdy więcej.
Złoży wam go na ręce,
aby uczcić Dzień Pisma Ręcznego.
Witam Cię miły Czytelniku w moim prywatnym zbezczelniku. Ten dziennik zabierze Cię w świat zbereźny i bezczelny. Bez trzymanki, cenzury i sensu...
Swój autograf poeta z San Diego
złoży wam dwudziestego trzeciego
stycznia i nigdy więcej.
Złoży wam go na ręce,
aby uczcić Dzień Pisma Ręcznego.
dziadek z babką co roku czekali na święta
rozkładano obrusy zjeżdżały wnuczęta
łączyła ich kolęda lampek migotanie
przynajmniej raz do roku czuli się kochani
pewni miłości dzieci tak jak siebie pewni
raz do roku przynajmniej czuli się potrzebni
brali udział w serdecznych rozmowach do rana
dziadek był do orzechów babka lukrowana
Swej małżonce pan Jan z Zawichostu
ciasny stanik zamówił. Z InPostu
kurier wielkie wniósł pudło.
Gdyby jej się nie schudło
będzie miała w co włożyć po prostu.
Farmaceuta z apteki w Warcie
o problemie mówi otwarcie.
Witamina "De", nawet "Ka"
dobre zdanie osobie ma,
a "Be" kompleks. Okażmy wsparcie.
Pewna dziewica z miasta Gera
mając włoskiego epuzera
zabezpieczyła serem edam
błonę dziewiczą myśląc nie dam
aż do wieczora - Buona sera!
Rolnikowi pewnemu w Szczypiornie
kukurydza się śniła upiornie.
Spał w jej cieniu pod miedzą,
aż tu dzieci go jedzą!
Przez ten upał był cały w popcornie.
Gdy na spacer z Prosiaczkiem po Gdyni
Miś Puchatek założył raz mini
i bluzeczkę obcisłą,
plotkowano nad Wisłą
że to żaden Puchatek, lecz Winnie.
Pewien rolnik znad rzeki Utraty
dziwkę sobie sprowadził do chaty.
W trakcie jęczał jej w ucho
że za mokro, za sucho...
A po wszystkim zażądał dopłaty.
Pani Ala szusując z Giewontu
na górala wjechała od frontu
co się ukryć chciał w lesie.
Żyć się nie da w tym stresie.
Chyba dziś nie wysika się on tu.
Ksiądz zapytał rabina z Krynicy,
czy by mógł z nim się spotkać na pizzy.
I wyjaśnił - To placek.
Przypomina ciut macę.
W sumie fajni są ci katolicy.