świadomość która zmierzcha.
W nim mieszkam ja. Właściwie kto?
Kto w moim domu mieszka?
Na oko, nie wygląda fest.
Tłumaczyć się nie muszę.
Ale podobno, coś w nim jest.
Mój dom ma ponoć duszę.
Żołądek - kuchnia. Kto w niej je?
Sypialnia - mózg. Mniej więcej,
wiadomo co, wiadomo gdzie.
Zegarem bije serce.
Lecz jeśli zerwie się już nić
powiązań, w moim domu.
Komu przestanie zegar bić.
Mnie tylko, czy nikomu?
W domu siwizną prószy tynk,
na cztery kąty krzywe.
Od urodzenia mieszkam w nim.
Ja - czyli kto właściwie?
A jeśli się zawali dach.
Czy powód to do stresu?
Może się da zamieszkać w snach.
Na dziko. Bez adresu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz