sobota, 25 listopada 2017

Był pingwin w Pakistanie

Był pingwin w Pakistanie
co pijał wina tanie
codziennie z ptakiem kiwi.
Dlatego mnie nie dziwi
że latać nie są w stanie.

Poeta

przyszedł z Muzą
rzeczowo przedstawił
algorytm poezji
mówił o światach
wirujących w głowie 
był mi bliski
przez pokój wieczoru
przez defekt DNA
którego także doświadczam
ucieszyło nas to
że mamy
wspólne marzenia
na przykład
żeby dobrze się wyspać
nie patrząc na zegarek
Muza powiedziała
"już czas"
i wyszli

piątek, 24 listopada 2017

Pewien człowiek co mieszkał w Kolumnie

Pewien człowiek, co mieszkał w Kolumnie,
w rząd nie wierzył i ciskał kalumnie.
W końcu zebrał się zarząd.
Rząd wyprężył swój narząd.
Członek rządu od teraz brzmi dumnie!

The E(n)d

Wygłoszę o Edwardzie
to głoś! to głoś!
Wygłoszę o Edwardzie
słów parę rychło w czas. 
On wszystko robił bardziej,
niźli ktokolwiek z was.
To był ambitny gość.

Gdy śledzia ktoś w musztardzie
a fe! a fe!
Gdy śledzia ktoś w musztardzie
do kawy nie chciał zjeść,
nasz Edward nie chciał bardziej.
Nie zjadał, no i cześć.
Jak mówił nie, to nie.

Bard kiedyś w Kordegardzie
to żart! to żart!
Bard kiedyś w Kordegardzie
zaśpiewał rzewną pieśń,
a Edward jeszcze bardziej
niż potraficie znieść.
I rzewniej niż ten bard.

Gustował w Kirkegaardzie
o jej! o jej!
Gustował w Kirkegaardzie,
więc gdy popełniał grzech,
to grzeszył jeszcze bardziej,
niż innych Edów trzech.
(Gdyby zgrzeszyli trzej.)

Zachował się, jak twardziel
o tak! o tak!
Zachował się, jak twardziel,
bo kiedy odszedł maj,
Ed odszedł jeszcze bardziej.
On zawsze chciał być naj.
Będzie nam Eda brak.




czwartek, 23 listopada 2017

Kiedy rano dobrodziej spod Łomży

Kiedy rano dobrodziej spod Łomży
za potrzebą udaje się, to mży.
Gdy ministrant w tej sprawie-
leje tak, jak na Jawie.
Nie wierzycie? To sprawdźcie na komży.

Lelek kozodój

Mamo!- zaćwierkał lelek-
Zupełnie bez powodu,
zwyzywał mnie wróbelek,
jakobym był "kozodój".

To dzięki pani w PAN-ie
-odrzekła smutno mama-
wstydzisz się dziś, kochanie
i masz z przezwiskiem dramat.

Jest uprzedzona troszkę,
więc w kozim tkwisz zapaszku.
To przez ornitolożkę.
Nie lubi małych ptaszków.

środa, 22 listopada 2017

Pewna pani z plemienia Keczua 2

Pewna pani z plemienia Keczua
żua betel i kokę też żua,
aż od tego zżółkł kieł
i zgubiła trzy "eł".
Ale kiedy dokładnie- nie czua.

Pewna pani z plemienia Keczua

Pewna pani z plemienia Keczua
żuła betel i kokę też żuła,
aż jej zżółkły trzonowce
i zmieniła się w owcę.
Ale kiedy dokładnie- nie czuła.

Pomarańczowy księżyc

Pamięć zawodzi coraz ciszej.
W dziurawych butach jesień pluszcze.
Wczorajsze słowa najżarliwsze,
pozarastały zimobluszczem.

Niech będzie tak. Szkarłatne żołny
przylecą z piasków w porze deszczu,
w czas zawieszony, półprzytomny,
za pięć dwunasta. W świt po zmierzchu

zapadną noce Senegalu,
w usta księżyca pomarańczą.
Cienie na wietrze rytm ustalą
i niech zatańczą... niech zatańczą.

wtorek, 21 listopada 2017

nudny wierszyk

pogoda pod psem nad psem dach
dziurawy jak to w budzie
deszcz kapie z dachu kapu kap
pies jak ten mops się nudzi

i mamy klops na urok psa
pies choćby dostał klapsa
to się nie ruszy w nudzie trwa
uśpiona w nim synapsa

a przecież mógłby jak to pies
wytarzać się gdy zmoknie
lecz nie jest w stanie wstać i wejść
pod żadną deszczu kroplę

w ogóle dziś nie ruszy łap
na spacer się nie skusi
deszcz kapie nudą kapu kap
widocznie kapać musi

żeby tak z nieba padał schab
albo choć dorsz w panierce
nic z tego deszczyk kapu kap
nudno aż żyć się nie chce

od lata monotonnie mży
niedługo będzie luty
świat beznadziejnie zszedł na psy
wiersz zda się psu na buty