sobota, 21 stycznia 2017

zaczekaj jeszcze


Jeśli nie liczyć kilku omdleń
Pliku niewykupionych recept
Obawy są irracjonalne
Można je zbyć wzruszeniem ramion

Właściwie jedna noc przespana
Bez pogniecionych prześcieradeł
Mogłaby kłopot ten uleczyć
Albo na dobre odwlec w czasie

Nie czekasz jak mi obiecałaś
Sama wybierasz krótszą drogę
W cichym pokoju z ślepym oknem
Skąd nawet szepty nie dochodzą

Poczekaj jeszcze parę godzin
Noc już się cofa świt nastaje
Biegnę nie dotykając schodów 
W śnie przerażonym gubię nogi

Na każdym piętrze krótsze cienie
Za każdym cieniem krótszy oddech
Pokryte kurzem sztuczne kwiaty
Wyglądające końca zimy







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz