Witam Cię miły Czytelniku w moim prywatnym zbezczelniku. Ten dziennik zabierze Cię w świat zbereźny i bezczelny. Bez trzymanki, cenzury i sensu...
sobota, 21 stycznia 2017
zaczekaj jeszcze
Jeśli nie liczyć kilku omdleń
Pliku niewykupionych recept
Obawy są irracjonalne
Można je zbyć wzruszeniem ramion
Właściwie jedna noc przespana
Bez pogniecionych prześcieradeł
Mogłaby kłopot ten uleczyć
Albo na dobre odwlec w czasie
Nie czekasz jak mi obiecałaś
Sama wybierasz krótszą drogę
W cichym pokoju z ślepym oknem
Skąd nawet szepty nie dochodzą
Poczekaj jeszcze parę godzin
Noc już się cofa świt nastaje
Biegnę nie dotykając schodów
W śnie przerażonym gubię nogi
Na każdym piętrze krótsze cienie
Za każdym cieniem krótszy oddech
Pokryte kurzem sztuczne kwiaty
Wyglądające końca zimy
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz