czarny bór wrasta liściem do środka
ni go wyrwać ni lampą oświetlić
z każdym dniem posępnieją polany
i zawilce zwijają się w pąki
nie chodź tam nie powrócisz człowieku
ciemność wejdzie ci w oczy i uszy
bagno zamknie ci usta mlaśnięciem
abyś szeptem nie wzywał ratunku
czarny bór wrasta prosto do serca
gdzie nie pójdziesz podąża za tobą
podaj rękę ślepcowi w potrzebie
gdy odnaleźć chcesz drogę do domu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz