Witam Cię miły Czytelniku w moim prywatnym zbezczelniku. Ten dziennik zabierze Cię w świat zbereźny i bezczelny. Bez trzymanki, cenzury i sensu...
środa, 14 grudnia 2016
Aria
Uliczkami Salzburga, w karocy,
kiedy księżyc wyrusza na wartę,
czas przemierza Królowa Nocy,
dyskutując z artystą Mozartem.
Pochylają się blade latarnie.
Mgła zagłusza dyskretnie ich słowa.
Ona szepcze mu pomysł na arię,
lunatyczną, jak noc księżycowa.
Złotą gwiazdkę mu daje a conto,
on się czuje związany umową.
"Jutro będzie gotowe na piątą,
tylko daj mi się wyspać, Królowo."
Pada w pościel i śni niewyraźnie.
Dźwięki fletu się cisną do głowy...
Noc otwiera na świat wyobraźnię,
przekręcając w niej klucz wiolinowy.
Trzy oktawy... ef trzy... mezzosopran...
Rano trzeba to wszystko na papier.
Strąca lampę. Podbiega do okna.
Srebrny pył sypie się na parapet.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz