zebrałem garstkę zawiodło mnie wielu
jak ten redaktor co książki nie wysłał
albo fałszywi nowi przyjaciele
którym nie w smak jest mój charakter pisma
dla kogo było to wszystko i po co
skoro nie umiem ocalić sam siebie
przed obojętną na pytania nocą
kiedy sam sobie odpowiadam nie wiem
byłem jak sroczka co warzyła kaszę
żeby nakarmić garstkę głodnych ptasząt
"temu dała - bo malutki.
temu dała - bo znał nutki
temu - by nie umarł z głodu
temu - całkiem bez powodu"
sroczka rozdała co ugotowała
sparzyła ogon i frrr.... odleciała