poniedziałek, 19 czerwca 2017

Trzy grusze

Trzy grusze drżały nocą. Jedna wymyślona,
druga nie z tego świata, a trzeciej nie było.
Ta zmyślona rodziła najsłodsze owoce.
Drugą wichry czesały po błękitnych kwiatach,
a pod trzecią usnęło, co się nie zdarzyło

Przebudzenia topniały w tykających liściach,
gęstym sokiem skapując na sen, co uleciał.
Firankami białymi lipiec się srebrzyścił.
Trzy księżyce poświatą stanęły u okien,
Jeden tylko prawdziwy, jak ta grusza trzecia.

Wspominałem dni tysiąc księżycowej pełni,
w której ciebie nie było pod jutrzejszą gruszą.
Pamiętam, jak zbudzona żartowałaś z przysiąg,
że cię porwę na zawsze na ten trzeci księżyc
i że słowa zmyślone spełnieniem powrócą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz